-Dzień dobry-szepnęła patrząc we wpatrujące się w nią z miłością oczy.
-Bardzo dobry-odparł Czkawka swoim aksamitnym głosem.
Po chwili oboje wstali i ubrali się. Trzymając się za ręce zeszli na dół do kuchni by przygotować sobie pierwsze wspólne śniadanie. Brunet podszedł do blatu i zaczął mieszać składniki na naleśniki. Jego świeżo upieczona żona usiadła na stole i zamachała nogami w powietrzu. Chłopak szybko wrzucił jedzenie na patelnie i usiłował sprawiać wrażenie, że wie co robi. Po kilku naleśnikach zeskrobanych z patelni, ku rozbawieniu dziewczyny udało mu się poprawnie usmażyć cztery. Zasiedli wspólnie do stołu. Brunet podał wojowniczce sztućce i usiadł naprzeciwko. Astrid wzięła do ust pierwszy kęs i zastygła z uniesionym w powietrzu widelcem. Z dziwną miną przeżuła jedzenie, ale nie połknęła. Zaniepokojony Czkawka sam spróbował naleśnika. Kiedy w jego ustach zagościł obrzydliwie słony smak, wypluł z buzi nieudane danie. Jego żona zrobiła to samo i po chwili wybuchła śmiechem.
-Serio? Sól?-śmiała się z zawstydzonego męża.
Wódz Berk wziął dwa talerze i z ponurą miną odniósł je do zlewu. Wrócił do ukochanej i na powrót usiadł na krześle. Dziewczyna przestała się śmiać i położyła swoją dłoń na jego dłoni.
-Co się stało?
-Nic.-odparł ponuro.-Naprawdę jestem tak beznadziejny, że nawet naleśników nie umiem zrobić dobrze?
Blondynka westchnęła i wstała. Obeszła stół i usiadła na krześle obok męża.
-Nie jesteś beznadziejny.
-Czasami się zastanawiam, dlaczego wybrałaś mnie...
Astrid zastygła bez ruchu i położyła drugą dłoń na ramieniu wodza Berk.
-Nie mówisz tego poważnie.-chłopak nie odpowiadał-Czkawka!
Brunet popatrzył na nią z melancholią w oczach, co kazało jej przypuszczać, że zastanawia się nad tym nie pierwszy raz.
-Czkawka, popatrz na siebie, tak jak ja cię widzę-zaproponowała.
-Czyli jak?-zaciekawił się chłopak. Uśmiechnął się i ścisnął jej dłoń- Co o mnie myślisz Astrid Haddock?
Astrid Haddock pomyślała dziewczyna z radością. Kiedyś było to złudne marzenie, ale teraz to wspaniała rzeczywistość. Przypomniała sobie o pytaniu chłopaka.
-No więc.-zaczęła patrząc w jego pełne uwielbienia oczy.-Jesteś najodważniejszym i najbardziej upartym wikingiem jakiego znam, ale równocześnie najbardziej sympatycznym i opiekuńczym. Czasami aż za bardzo-posłała mu oskarżające spojrzenie.-Jesteś też bardzo przystojny-kontynuowała czerwieniąc się lekko.
-Co ci się we mnie podoba?-podchwycił wiking ze śmiechem słuchając komplementów na swój temat.
-No....wszystko-odparła- Oczy, włosy, piękne warkoczyki. Zupełnie nie wiem kto mógł ci je zrobić, ale jestem przekonana, że ta osoba jest kimś super.-zaśmiała się.- Co jeszcze...Podoba mi się twoja niezłomność. To, że cokolwiek się stanie, ty zawsze postanawiasz dojść do z góry wymierzonego celu i dziwnym trafem zawsze ci się udaje. Jesteś najwspanialszym wikingiem jakiego spotkałam.
-A więc dlaczego się we mnie zakochałaś?
-Bo byłeś jesteś i będziesz inny od reszty-przysunęła się do niego bliżej, by zmniejszyć dystans między ich oczami.-Nie znałam wcześniej drugiego wikinga który zdobyłby się na uratowanie smoka. Potrafisz być stanowczy, ale równocześnie masz dobre serce, które nie pozwoliłoby ci skrzywdzić nikogo, kto wcześniej nie groził, nie obrażał, ani nie robił krzywdy tobie i twoim przyjaciołom.
-Coś jeszcze?
-Teraz zasypie cię faktami na twój temat -roześmiała się radośnie.- Uwielbiasz pić miód, ale nigdy nie pijesz za dużo. Nienawidzisz kawy, ani naparów, ale pijesz je zawsze rano, by być w lepszej formie i nie wyglądać jak zombie. Czasami zdarza ci się pomylić cukier z solą-tu uśmiechnęła się znacząco, a jej mąż przewrócił oczami.-Zawsze narzekasz kiedy plotę ci te warkoczyki, ale nigdy ich nie zdejmujesz, co może sugerować, że ci się podobają.
-Albo podoba mi się osoba która je zrobiła-dodał.
-Chyba, że tak-zgodziła się Astrid.- Czasem mieszkańcy Berk wyprowadzają cię z równowagi, w tym ja, ale gdybyś mógł skoczyłbyś za nimi w ogień. Jeżeli mógłbyś to zrobić, uczyniłbyś świat o wiele lepszym. Tęsknisz za tatą, a każda wzmianka o nim sprawia, że popadasz w zadumę, nawet na bardzo krótko.
Chłopak zmarszczył brwi. Nie miał pojęcia, że jego żona aż tyle o nim wie.
-Cieszysz się, że mama jest przy tobie, ale czasem nie rozumiesz o co jej chodzi. Wiem, że wciąż po cichu żałujesz, że nie miałeś okazji pobyć z obojgiem rodziców. Poza tym uwielbiasz wszystkie zwierzęta. Od papug, po smoki i nie dałbyś ich skrzywdzić, a każda krzywda im wyrządzona wprawia cię w gniew. Martwisz się o cały lud, o przyjaciół, o mamę, o jeźdźców, o mnie....Bezustannie starasz się żeby lepiej nam się żyło i nawet jak zrobisz coś świetnego bagatelizujesz to i od razu skupiasz się na rzeczach, które zrobiłeś źle. Najlepiej jak możesz pocieszasz innych, ale dla samego siebie jesteś bardzo surowy. Uwielbiasz naleśniki i jajecznicę, ale nigdy nie jesz ich później niż na śniadanie. Czasami zapominasz go zjeść, ale uwielbiasz zaczynać od niego dzień. Lubisz dzieci i chętnie im pomagasz. Starasz się mieć dla każdego kto chce porozmawiać trochę czasu, przez co zaniedbujesz swoje potrzeby. Jesteś gościnny dla innych klanów, lecz nie zawsze cieszy cię ich wizyta. I na koniec. Uwielbiasz czytać książki i gromadzić informacje. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać ale ja też mam pytanie.
Czkawka był w szoku ile informacji o nim zajmuje miejsce w mózgu jego żony. Jeżeli byłby na to czas, był przekonany, że mogłaby tak wymieniać aż zrobiłoby się ciemno.
-A więc teraz twoje pytanie-powiedział brunet obejmując dziewczynę ramieniem.
-Co ty myślisz i wiesz o mnie? Co ci się we mnie podoba i takie tam.
Chłopak westchnął głęboko. Wiedział co chce powiedzieć. Bardziej martwił się, że będzie tak mówić o ukochanej, aż ta zaśnie, oparta o jego pierś.
-Jesteś inteligentna i spostrzegawcza do bólu. Nic nie umknie twoim uszom i oczom-zaśmiał się-Oprócz tego jesteś najpiękniejszą kobietą jaką w życiu spotkałem. Kiedyś myślałem, że pod twardą powłoką nie ma nic tylko agresji, ale jest tam znacznie więcej. Więcej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Jesteś twarda i za żadne skarby nie dasz się złamać. Jesteś chorobliwie lojalna i uparta. Nie lubisz przegrywać i nigdy nie wiesz kiedy się zamknąć- Astrid chciała zaprotestować, ale mąż zamknął jej usta czułym pocałunkiem-Dobrze całujesz-dodał po czym oboje się roześmiali- Świetnie walczysz toporem, ale równie dobrze strzelasz z łuku, choć nie walczysz nim często bo twierdzisz, że łuk jest głównie dla słabych kobiet. Mimo, że już posiadasz taką opinię, cały czas dowodzisz, że możesz być tak samo dobra, albo i lepsza od mężczyzn. Jesteś silna, ale jednocześnie drobna. Twój wygląd nie przywodzi na myśl idealnej machiny do bicia jaką jesteś, ale drobną, piękną kobietę, którą również jesteś. Najczęściej wiążesz włosy w warkocz, ale mimo zaprzeczeń lubisz gdy są rozpuszczone. Stoisz z nimi przed lustrem i nie chcesz ich związywać, ale robisz to tylko i wyłącznie dlatego, że w rozpuszczonych wyglądasz bardziej niewinnie. Jedyny raz pokazałaś się w rozpuszczonych włosach na naszym ślubie wczoraj i zrobiłaś tym niezłą furorę. Świetnie tańczysz i poprowadzisz dobrze nawet takiego jednonogiego niezdarę jak ja. Z początku jesteś oschła do nowych osób, ale kiedy na prawdę je poznasz, stajesz się godną zaufania, dobrą i przyjacielską dziewczyną. Potrafisz postawić się nawet tym komu nie powinnaś i nie wstydzisz się, że masz inne zdanie niż ktokolwiek inny. Jeżeli już wyrobiłaś sobie opinię na jakiś temat trzeba niemalże dźwigu argumentów żeby zmienić twoje zdanie. Niechętnie przyznajesz innym rację i równie niechętnie przyznajesz się do błędu. Jesteś tak odważna, że czasem zastanawiam się czy nie próbujesz przede mną uciec do Walhali-mówiąc to zabawnie zmarszczył nos.-Czasem myślisz o rodzicach, ale natychmiast odpychasz te myśli. Jesteś realistką i na twojej opinii można zawsze polegać. Starasz się żyć tak by niczego nie żałować. Masz niezwykłą rękę do smoków i bardzo je lubisz. Umiesz wydobyć z nich to co najlepsze. Starasz się pomagać mi w obowiązkach wodza, a jednocześnie znajdujesz czas na wiele innych rzeczy. Nie przepadasz za alkoholem ale uwielbiasz wszystko co związane jest z czekoladą. Jesz dość dużo, choć tego po tobie nie widać. z chęcią pomagasz innym i starasz sie każdego zrozumieć. Ludzie mają do ciebie zaufanie. Nigdy nie zdradzisz czyjejś tajemnicy. Uwielbiasz gdy całuję cie w czoło o tak- ku rozbawieniu Astrid zademonstrował ten sposób- Dobrze gotujesz, ale co tu dużo mówić, najlepsza nie jesteś-tym zdaniem nabawił się kuksańca w bok.-Starasz się sprawiać innym radość i nawet nie wiesz jaką sprawiłaś mi, kiedy powiedziałaś wczoraj Tak.
-Dużo o mnie wiesz-stwierdziła blondynka.
-Znam cię.
-Ja ciebie też-dodała wojowniczka. Usiadła chłopakowi na kolanach by złączyć ich usta w namiętnym pocałunku. Po dłuższej chwili oderwali się od siebie. Astrid uśmiechnęła się zadziornie do męża i szepnęła.
-Chodź wszystkowiedzący nauczę cię robić naleśniki.
Mówiłam Smile, że napiszę one shota to napisałam. Mam nadzieję, że wyszedł wystarczająco słodki xD. Miałam jeszcze kilka pomysłów, ale jak je napiszę, to przez tydzień nie będę musiała słodzić herbaty hahahha. Tak jak mówiłam next z właściwego bloga pojawi się ok. wtorku.
Podobało się?
~Pass

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz